Fragment z Biblii z komentarzem

Medytacje biblijne są propozycją szukania Boga w ciszy i w modlitwie, w życiu codziennym. Potrzeba około godziny, aby przeczytać zaproponowany fragment Biblii wraz z krótkim komentarzem i pytaniami. Rozważamy je najpierw w długiej chwili ciszy. Potem dobrze jest się spotkać w małych grupach, od 3 do 10 osób i podzielić się przemyśleniami. Spotkanie można zakończyć wspólną modlitwą.
2019

Luty

Niespodziewane spełnienie: Łukasz 4, 16-30
Jezus przyszedł też do Nazaretu, gdzie się wychował. Zgodnie ze swym zwyczajem wszedł w dzień szabatu do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu zwój proroka Izajasza. Gdy go rozwinął, znalazł miejsce, gdzie było napisane: «Duch Pana nade mną, dlatego namaścił mnie, abym zwiastował ubogim Dobrą Nowinę. Posłał mnie, abym głosił więźniom uwolnienie i niewidomym przejrzenie, abym uciśnionych wypościł na wolność i ogłosił rok miłosierdzia Pana». Następnie zwinął zwój, podał go słudze i usiadł, a wszyscy w synagodze utkwili w Nim wzrok. Wtedy zaczął do nich mówić: «Dzisiaj wypełniło się proroctwo Pisma, które usłyszeliście».
 
Wszyscy przytakiwali Mu i dziwili się słowom łaski, które wypowiadał, a także pytali: «Czy nie jest to syn Józefa?» Wówczas powiedział im: (...) «Zapewniam was, że żaden prorok nie znajduje uznania w swojej ojczyźnie. Mówię wam otwarcie: Za dni Eliasza, kiedy przez trzy i poł roku zamknięte było niebo, a całą ziemię dotknął wielki głód, wiele wdów było w Izraelu, ale do żadnej z nich nie został posłany Eliasz, tylko do wdowy z Sarepty koło Sydonu. I wielu było trędowatych w Izraelu za czasów proroka Elizeusza, ale żaden z nich nie doznał oczyszczenia, tylko Naaman Syryjczyk».
 
Gdy usłyszeli to wszyscy obecni w synagodze, zawrzeli gniewem, porwali się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i chcąc strącić w przepaść, zaciągnęli aż na krawędź góry, na której było zbudowane ich miasto. On jednak przeszedł pomiędzy nimi i się oddalił. (Łk 4, 16-30, Biblia ekumeniczna)

W momencie opisywanym w tym fragmencie Jezus, który już jako dorosły człowiek zaczął wypełniać to, do czego Bóg Go powołał, po raz pierwszy wraca do swego rodzinnego miasta, do swych korzeni, do Nazaretu. Wydarzyło się to na samym początku Jego służby. Jezus jest Synem Bożym, ale to nie oznacza, że pojawia się nagle jak gość z innej planety. Ma swoją ludzką rodzinę, przyjaciół, sąsiadów i rodzinne miasto, w którym panują swoiste zwyczaje i nawyki: Jezus nie wyrzeka się swojego ludzkiego pochodzenia.

„Zgodnie ze swoim zwyczajem” w szabat idzie do synagogi. Prawdopodobnie kazanie nie było nadzwyczajne, nie da się powiedzieć, że było tam wspaniałe duszpasterstwo młodzieży albo piękna liturgia... Jezus jednak przestrzegał zwyczaju i uczestniczył w normalnym nabożeństwie miejscowej społeczności wierzących, nawet w najzwyklejszym.

Włączając się w porządek nabożeństwa, On z kolei odczytał fragment Biblii. W taki sposób postanowił po raz pierwszy publicznie ogłosić swoją misję. Wybrał do czytania fragment Biblii, który lubił i który był Mu bliski. Dzięki temu wpisał się w ciąg tradycji swojego narodu.

Tym razem jednak, kiedy czytał, wszystko było inaczej. „Wszyscy w synagodze utkwili w Nim wzrok”. A On zapowiedział wypełnienie się tego, na co wszyscy czekali od dawna, ale czekali jak na nieosiągalną nadzieję, jak na spełnienie marzeń: „Dzisiaj wypełniło się proroctwo Pisma, które usłyszeliście”.

Jedna po drugiej szybko nastąpiły dwie reakcje. Pierwszą był zachwyt, radość i podziw: „Wszyscy przytakiwali Mu i dziwili się słowom łaski, które wypowiadał”. Ale ich podziw szybko ustąpił: „Czy nie jest to syn Józefa?”, pytali niektórzy. Nie wiemy dokładnie, co kryje się za tymi słowami. Być może część z nich myślała: „Ach tak, teraz mamy w naszym mieście proroka. To nasz prorok, syn Józefa, wkrótce będziemy czerpać korzyści z tego, że nowy celebryta żyje między nami”.

Ale Jezus nigdy nie pozwala się wykorzystywać w taki sposób. Przychodzi dać nam życie, wolność i rozwój, nigdy nie staje się sposobem zaspokajania osobistych korzyści lub realizacji naszych własnych projektów.

Jezus przypomina ludowi, że wielcy prorocy nie byli uznawani w swojej własnej ojczyźnie i wywołujące największe wrażenie działania wyzwalające spełniali wobec cudzoziemców. Tego ludzie już nie mogli znieść – ich podziw zmienił się w gniew. Próbują pozbyć się Jezusa, zrzucając Go z klifu. Niewiele się to różni od tego, co stanie się później, podczas Jego męki w Jerozolimie.

Jednak dziwny paradoks sprawia, że odrzucenie Jezusa jest kolejnym znakiem świadczącym o tym, że przychodzi On rzeczywiście od Boga. Ponieważ wielkich proroków Starego Testamentu lud także odrzucał, jedynie fałszywi prorocy niezmiennie cieszyli się popularnością. Słowa Boga, sam Chrystus, spełniają ludzkie nadzieje i oczekiwania. Ale to spełnienie dokonuje się w sposób zupełnie niespodziewany. Nadzieje się spełniają, ale równocześnie to spełnienie wprowadza niepokój, wytrąca z równowagi, oczekiwania stają się bardziej rozległe i pogłębione. To niewygodne, nawet bolesne i niektórzy ludzie nie godzą się na to. Ale taka jest droga Boga.

Jezus jest odrzucony, niezrozumiany. Ale „przeszedł pomiędzy nimi i się oddalił”. Odrzucenie i wrogość nie mogą Go zatrzymać. Jak się okaże później, nie zatrzyma Go nawet śmierć...

- Jezus nie wyrzeka się ani swoich korzeni, ani swojej przeszłości, tam znajduje punkt wyjścia dla własnej drogi życia. A ja?

- Czy czasami kusi mnie, żeby wykorzystać wiarę w Chrystusa dla własnych projektów? Jak mogę tego uniknąć?

- Jak mogę stwierdzić, że Chrystus odwraca moje oczekiwania i spełnia je w zaskakujący sposób? Czy już się coś takiego zdarzyło?



Inne medytacje biblijne:

Printed from: http://www.taize.fr/pl_article174.html - 15 February 2019
Copyright © 2019 - Ateliers et Presses de Taizé, Taizé Community, 71250 France