Fragment z
Biblii z komentarzem

Maj 2018

Znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się zwątpieniu

2 List do Koryntian 4, 7-18
Przechowujemy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas. Zewsząd znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy. Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele. Ciągle bowiem jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym śmiertelnym ciele. Tak więc działa w nas śmierć, podczas gdy w was – życie. Cieszę się przeto owym duchem wiary, według którego napisano: Uwierzyłem, dlatego przemówiłem; my także wierzymy i dlatego mówimy, przekonani, że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie także nam i stawi nas przed sobą razem z wami. Wszystko to bowiem dla was, ażeby w pełni obfitująca łaska zwiększyła chwałę Bożą przez dziękczynienie wielu. Dlatego to nie poddajemy się zwątpieniu, chociaż bowiem niszczeje nasz człowiek zewnętrzny, to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się z dnia na dzień. Niewielkie bowiem utrapienia naszego obecnego czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku dla nas, którzy się wpatrujemy nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne. To bowiem, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie. (2 List do Koryntian, 4, 7-18).

Misterium paschalne, droga, która przez cierpienie i śmierć prowadzi do Życia nowego i wiecznego, jest sercem wiary chrześcijańskiej. W pełni została objawiona w życiu Jezusa z Nazaretu, „ustanowionego [...] przez powstanie z martwych pełnym mocy Synem Bożym” (Rz 1, 4). Tajemnica ta wciąż nadaje sens egzystencji wszystkich, którzy idą za Nim. W powyższym tekście święty Paweł opisuje, w jaki sposób walka między śmiercią a życiem i zwycięstwo życia zawsze jest obecna w jego codziennej egzystencji.

Poszukując, w jaki sposób dawać świadectwo Dobrej Nowinie Chrystusa podczas swych podróży i spotkań, Paweł natrafia na opór, który jest losem wszystkich przyjaciół Boga w świecie zwykle wybierającym inne priorytety. Odczytuje swoje trudności jak dzieło sił śmierci, które w nim działają: w taki sposób w swoim konkretnym życiu (taki jest sens słowa „ciało” w wersie 10) rozpoznaje on konanie Jezusa. Ponieważ jednak dzięki wierze w zmartwychwstanie Chrystusa Paweł jest włączony w Życie mocniejsze od śmierci, jego cierpienia w efekcie stają się okazją, która pozwala, by to Życie zajaśniało jeszcze intensywniej, z jeszcze większą mocą. I bardzo często to inni zbierają owoce tego ofiarowanego życia, podczas gdy Paweł dostrzega tylko jego mroczną stronę.

To kruchość, ludzkie ograniczenia umożliwiają Bogu prowadzenie tego dzieła w życiu Pawła. Aby to wytłumaczyć, apostoł posługuje się obrazem skarbu złożonego w glinianej wazie: niedoskonałość naczynia uwydatnia blask tego, co w nim zawarte. W istocie trzeba, by „człowiek zewnętrzny” z czasem zaniknął, aby zostawić miejsce dla tego, co będzie trwać – dla nowego człowieka przemienionego przez Ducha Świętego. Inny obraz, zaproponowany przez świętego Ireneusza z Lyonu, lepiej jeszcze oddaje to, co nastąpi: cenny płyn odnowi wazę, w której się znajduje.

01
„Chrystus wciąż jest wydawany na śmierć aż do końca czasów”. Co dla mnie znaczą te słowa?
02
Czy zdarzyło się już tak, że moje własne ograniczenia pozwoliły Bogu objawić się bardziej wyraźnie?
03
W jaki sposób Bóg odnawia mnie każdego dnia?

Ostatnie rozważania

Kwiecień 2015

Miłość i sprawiedliwość

1 List do Koryntian 13

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wiarę taką, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz weseli się z prawdy. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje, nie jest jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś zobaczymy twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość. (1 Kor 13)